Aranżacja domu jednorodzinnego - jak ogarnąć przestrzeń bez spiny

Z Centrum Dobroczynności Lekarskiej
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Kiedy przestawiałam w salonie kanapę z funkcją spania po raz trzeci w ciągu roku, wiedziałam, że coś jest nie tak. Nie chodziło o to, że mebel był zły - wręcz przeciwnie, miał tapicerkę welurową w kolorze butelkowej zieleni i świetny mechanizm DL, który rozkładał się płynnie jednym ruchem. Problem tkwił w tym, że nie przemyślałam, jak ta kanapa ma współgrać z resztą pomieszczenia. Aranżacja domu jednorodzinnego to nie jest zadanie na jeden weekend, to proces, który wymaga czasu i kilku prób. Zaczęłam od narysowania na kartce, gdzie pada światło o poranku, a gdzie wieczorem. To zmieniło wszystko - nagle okazało się, że najwygodniejsze miejsce na czytanie jest akurat pod oknem, które wcześniej zasłaniałam firanką.

Materac piankowy to dla mnie podstawa. Wybrałam model o grubości 16 cm, z warstwą termoelastycznej pianki, która dopasowuje się do ciała. Na stelazu listwowym leży stabilnie i nie zapada się w żadnym miejscu. Ważne, żeby przy wyborze łóżka z pojemnikiem zwrócić uwagę na wysokość ramy. Jeśli jest zbyt niska, trudno będzie wsunąć pod nią pościel w grubych kołdrach. Ja mierzyłam wszystko w sklepie z centymetrem krawieckim, bo producenci często podają wymiary wewnętrzne pojemnika, ale nie uwzględniają tego, że stelaż listwowy zabiera kilka centymetrów przestrzeni.

Problem małych metraży to zmora każdego, kto urządza dom jednorodzinny. Mój korytarz na górze ma ledwo 90 cm szerokości, a chciałam tam zmieścić szafę na pościel i ręczniki. Rozwiązanie przyszło z nieoczekiwanej strony - zamiast standardowej szafy kupiłam wersalkę z cienkim siedziskiem, która stoi pod ścianą i służy jako ławka do wiązania butów. Pod spodem trzymam kosze z pościelą, a na wierzchu leżą poduszki dekoracyjne. To nie jest idealne rozwiązanie, bo wersalka nie nadaje się do spania dla dorosłego człowieka - za wąska i za krótka. Ale jako element organizacji przestrzeni sprawdza się fenomenalnie, zwłaszcza gdy nagli mnie brak miejsca na pościel.

Goście na noc to osobny temat, który potrafi wywrócić aranżację do góry nogami. Kiedy przyjeżdżają teściowie, potrzebuję dla nich oddzielnego kąta do spania, a nie tylko rozkładanej kanapy w salonie, gdzie wszyscy oglądają telewizję. Zainwestowałam w fotel z funkcją leżenia z regulowanym oparciem, który normalnie stoi w gabinecie, a na przyjazd gości zmieniam go w prowizoryczne łóżko. Nie jest to wygodne jak porządne łóżko, ale ratuje sytuację. Pamiętaj tylko, żeby sprawdzić, czy materac piankowy w takim fotelu ma zdejmowany pokrowiec - pranie go po każdym gościu to podstawa, szczególnie gdy ktoś ma alergie.

Przedpokój w bloku jest często wąski i ciemny, a ja chciałam, żeby był funkcjonalny, a nie tylko korytarzem. Zamiast standardowej szafy, która zajęłaby pół metra głębokości, postawiłam na wieszak ścienny z półką na buty i haczykami na kurtki. Pod spodem wsunęłam niską ławkę z pojemnikiem na czapki i szaliki – to kolejny schowek, który uratował mnie przed bałaganem. Lustro na całej długości jednej ściany optycznie poszerza przestrzeń, a przy okazji mogę się w nim przejrzeć przed wyjściem. Wieszaki wybrałam w kolorze mosiądzu – pasują do tapicerki welurowej w salonie i tworzą spójną całość. Na podłodze położyłam wycieraczkę z gumy, która łatwo się czyści i nie wciąga brudu do środka. W przedpokoju przechowuję też odkurzacz i deskę do prasowania – wiszą na haczykach za drzwiami, więc nie rzucają się w oczy. Każdy metr w bloku musi pracować na dwa etaty.

Ostatnim elementem mojej układanki był kącik do pracy. W salonie, przy oknie, postawiłam wąski blat na nóżkach – ma 40 cm głębokości, więc nie zabiera dużo miejsca. Krzesło wybrałam składane, które chowam pod biurkiem, gdy nie jest potrzebne. Na ścianie powiesiłam tablicę korkową na notatki i listę zadań. Kable od komputera ukryłam w plastikowym tunelu przyklejonym do nogi biurka. Kiedyś myślałam, że w bloku nie da się mieć wygodnego miejsca do pracy, ale wystarczyło poukładać wszystko w pionie i wykorzystać kąty. Każdy metr w aranżacji wnętrz w bloku to szansa, żeby wymyślić coś nowego. Ja nauczyłam się, że nie chodzi o to, żeby mieć dużo, tylko żeby mieć dobrze dobrane rzeczy, które służą na co dzień. Moje mieszkanie nie jest idealne, ale działa – goście śpią na wygodnej kanapie, pościel znika w łóżku, a ja mam miejsce na pracę i odpoczynek. I to wystarczy.

W kwestii gości na noc często bywałam bezradna, dopóki nie odkryłam potencjału kanapy z funkcją spania. Wybrałam model z mechanizmem DL, który rozkłada się płynnie jednym ruchem ręki. Do tego materac piankowy o grubości 16 cm zamontowany na stelazu listwowym daje wrażenie spania na porządnym łóżku, a nie na prowizorycznym posłaniu. Tapicerka welurowa w kolorze butelkowej zieleni dodała salonowi charakteru, a przy tym łatwo się czyści z okruszków po wieczornym filmie. Wersalka w tym wydaniu przestała być synonimem kompromisu.